.. kolejny raz, kolejny dzień.... day-by-day....

Ktoś powiedział dawno mądre słowa...."obyś na drobne, się człowieku nie rozmieniał w życiu...." Bądź więc skrupulatny - tak, ale nie drobiazgowy i nie - małostkowy".

Nie zamieniał się też w życiu ani na złe, ani na słabe. Trwały w przekonaniach, w ideałach. I w "słomę", w  wiecheć czy plewę się nie zmieniał co szybko płonie w ogniu, jasno lecz w momencie - łatwopalną zbyt łatwo. Łatwo-palną jak ławka w sadzie, pod owocowym kruchym drzewem, czereśnią czy starą śliwą. Czy w parku - pod człowiekiem oblanym ropą czy rozpuszczalnikiem, jak słup ognia, pochodnia....
Martwe i cuchnące, nieprzegniłe "olejowane mocno ropą", niczym podkłady pod ciuchcię, pod "czeski pociąg", ciuchcię - śmierdziuchcię....
Mylne znaki wysyłając, trudne rzeczy mówiąc - trochę produkuję i gram pierwsze skrzypce jak Nahravica, jak quasi-czeski film.... I wszystko tak w mym życiu okrągłe - jak czeski błąd.

A dla innych cóż, moja mowa - to "mowa - trawa"???
Może....a może są to Święte Słowa ????
Muszę to przemyśleć.

Moja zaś mowa zawsze jest i będzie krótka, ale treściwa.
Nie boję się mówić i działać, chyba aż tak bardzo - jak wariat czy świr. Choć jak on, mam mało dobrego w doświadczeniu i w przeżywaniu, to jednak w strachu, obawie o siebie i bezpieczeństwo, w rozpaczy i samotności przede wszystkim, niezrozumieniu i niepojęciu - ja podobnie mam.

Nie ma lęku w kimś, kto ma przekonanie, spokój wewnętrzny, ciszę w uszach i w oczach, błękit mimo zieleni ich głębi. Kto nagięty jak trzcina, ale nie - złamany, nie nadłamany.
Kto nie kręci i nie kombinuje, po cichu, ploty... ploty jakich nie znoszę. I nie da się wciągać - oszukańczo i za plecami, nie obgaduje, nie robi wycieczek osobistych...

Stoję. Nie jestem osobnikiem krytykującym.
Może znów szefowie szefów - inaczej  zaprogramują mnie. Ale za mną i poza mną zostawię harmonię zgodnych, głośnych i zapyziałych, prymitywnych oraz zacofanych mocno głosów. Głosów drących (się), ale słabych i zmęczonych. Nudnych.
Krótko-wiernych. Zdradliwych. Sprzedajnych. Niemodnych, ojjjj.

Ja - z przyjemnością i troską, zgaszę i światło.
Aaaa, a palcami - i ten ich huczący płomyk.... nad czyjąś głową. A sekret???? A jest??? Nie, nie ma. Nie, nie ma go.

Tam gdzie krzyk zagłusza rozum, wątpliwości i wrażliwość, nie znajdziecie już serca. 
Swojego. Żadnego. 
A ja, to małe - swoje mam, i pozostawię. Dam innym. I ci "inni", tacy jak ja - chętnie głowę podniosą. Siebie dam, to co umiem, to co mam - dam i ofiaruję też i innym, oddając dług, dając świadectwa ciut. 
Nie poświęcając - lecz inspirując.... 
Milllionyyyy, tysiące. Nie tylko pieniądze są warte uwagi, czasem winniśmy "barter uwzględnić", wymianę usług, zalet, przymiotów i przedmiotów.... Pracując z człowiekiem, czując go, i innego człeka Tego innej epoki, nowego już.... Nowego Człowieka.
Żyjąc z nim na co dzień. Again&again.... day-by-day.


A ja siedzę i siedzę, myślę  i myślę, we wtorek - 
z kromką, kawą, placuszkiem czy... jabłkiem w dłoni, 
wśród swoich - już - "jak w szkolnej ławce". 
W weekend kolejny zaś, na zajęciach.....   

Komentarze

Popularne posty