Lepszy sport niż polityka

Nie da się słuchać polityki, tej codziennej, głośnej.
Rozpasanej i pełniej przywilejów.
Nie wyjątkowej ale robionej po to, by rozrzutność i bezkarność pokazać.
Uciekać się chce, może na inne kanały telewizyjne, może też radiowe oraz słuchać czegoś... ambitniejszego, delikatnego - mniej inwazyjnego.
Nie jest to łatwe, sieczka kiczu jest codzienna i intensywna. Totalna, zasypywanie zaś człowieka - mocne i wytrwałe oraz bez końca.
Na bok delikatność i wrażliwość innych. To jest poza zainteresowaniami mediów.
Dlatego wolę wieczorem lub gdzieś na wypadzie poza miastem pozostać z książką w dłoni, bez indoktrynacji. Delikatnie naznaczana marzeniami i wyobraźnią podczas czytania, ale nie - bolesną i pompowaną wciąż sztucznie rzeczywistością.

  

Komentarze

Popularne posty