Polityka mnie...
Polityka mnie zmienia.
Ogołaca z emocji. Wczoraj ulicami miast, Warszawy chyba szczególnie, przeszli... Widzę, a nie chcę tej areny oglądać 13.grudnia - 35 lat po ogłoszeniu przez WRON stanu wojennego. Dla KOD-owców będącej areną walki i politycznego sporu, miłej rzezi, przeszli nie razem, ale naprzeciw siebie, w opozycji do wszystkiego -obok, inaczej, innym sposobem, czy jakoś - "z daleka ziejąc nienawiścią". Dla PISu - areny świętej wojny.
Jak jakieś polskie i polityczne DERBY.
Tydzień ponad po..., blisko dwa - a niespełna tydzień przed świętami - i my, na spotkaniu AT naszego stowarzyszenia, też kończyliśmy tematy wykluczeń oraz naszych uprzedzeń wobec mniejszości, szczególnie Cygańskiej, Romskiej... także akcentem politycznych uprzedzeń. Czasem mówię o nich "woleń",czyli:. wolę tych lub tamtych!!!
Było strasznie, rozgorzał spór, potem bitwa na razy, inteligentna - mimo, że rozpoczęło się od sporu o treść i schemat (czyli jak dla mnie: formę tego, jak ów przekaz nazywać, realizować, wdrażać - co komu na myśli i w życiu - celem jest).
Ja nie zobaczyłam w tym sprzeczności, a bogactwo do uzupełnienia i żeniaczki - mój oponent - przeciwnie!!!
Ten spór rozgorzał nie merytorycznie, lecz w nas. Inaczej... w sercach, nasze szczęki i pięści, nie były tymi samymi - w których godzinę wcześniej były ciastka i kawałki pomarańczy.
Pytam dziś siebie, czy po to przyszliśmy wtedy???
Czy po to wczorajsza rocznica, by przejść do obrażania siebie i bitki, na słowa i gesty. To o ten pokój walczy dzisiejszy człowiek i za ten, za tę wolność ginęli i tracili zdrowie w aresztach i więzieniach, internowani i zwalniani, jak mój ojciec z pracy - ludzie w latach 80-tych, gdy rodził się mu syn... Chyba nie tego chcą, nie to mieli na myśli. Wszystko to Polska. Całość - to "POlska", czy z dużym "O" czy też ta, POLSKA - o której krzyczy w wierszu Czesław Miłosz, Piotr Skarga, Adam Mickiewicz - ten kraj, którego bronię i walczę oń - jak wieszczowie, dziś... Kraj nas wszystkich mieszczący: Broniewskiego też, i Baczyńskiego, i Norwida i Konopnicką, Orzeszkową czy Prusa - ale też po latach - Mirona Białoszewskiego (choć o Warszawie więcej). To ona, Grzędowicza i Kapuścińskiego, Wojtyły i Macharskiego, Polaka i Glempa - i ta, którą nazywał krajem, ojczyzną, "Patriją" - Wojciech Bąk, czy Tadeusz Nowak, Antonina Krzysztoń, widziała ją ironicznie i prześmiewczo - w obywatelu - Agnieszka Osiecka.
O niej to wreszcie krakowianie - Sławomir Mrożek czy Stanisław Lem, śnili pewnie patrząc ironicznie i z przekąsem, lub tylko "z odległego kosmosu". I choć każdy z nich, pewnie o Łodzi, Poznaniu, Nowej Hucie, Zakopanem, o Warszawie, Katowicach - i Zgierzu - i Gdyni, czasem więcej pisał... I nawet w dzisiejszej, współczesnej fantastyce i prozie, tę samą, tę moją jedyną a ich ukochaną - nadal chwalą.
Tę wskazaną w lekturze obowiązkowej, kanonie czy czułym wierszu i tą właśnie - treścią zapamiętaną... Tą też ukochasz, odbudujesz, wyniesiesz na ramionach, odbudujesz tę piękną lub zrujnowaną - znajdziemy ją w każdej kartce, cytacie, wersie - czy czarnej osmalonej literze - tę właśnie wspólną nam: Polskę...
Ale ja jeszcze dodam do tego wątek osobisty. Ja ją kocham cholernie, jak szczaw i jak szczyl jakiś - młodzieńczą miłością. Nie taką, lub taką. Ja kocham Polskę, polskość, bohaterstwo i jej waleczność - i ja pragnę "w niej chcę żyć i budzić się" - jak to Grzegorz Ciechowski napisał.
O niej marzą emigranci, już nie Sybiracy - lecz pewnie i ci, zarobkowi, uciekinierzy "donikąd".
CAŁA Polonia amerykańska czy "Londyńczycy", euro(dodupo)wani posłowie, Polonia australijska czy austriacka (od galicyjskiej krainy, odległa DZIŚ kulturowo).
Ona jest prawdziwa - taka jaka jest, biała i czerwona w swej barwie i naturze. Jak w piosence młodego wciąż zespołu IRA "Dla tych co (myśleli, że...) chcieli żyć mimo wszystko...".
Bo czy może być - inna jakaś?
Dlaczego dziś i nadal, obrzucamy się błotem i pomyjami? Czy nie wystarczy - że zachód i inne kraje Europy już to "za nas" robią, próbują mieć nas "za nic", i jeszcze my sami siebie - no wstyd !.
Zamykam laptop, wyłączam tv.
Chcę lekkiego filmu, dobrej muzyki - kilku magicznych w dźwięki scen z filmu:"#Bourne Identity" - lub innej dobrej produkcji. Lub też - może dziś dla odmiany, pozostając w tym klimacie tworzenia, budowy - "idę oglądać i analizować" artykuł w starym "Muratorze": o tym, jak spoinować suche tynki i belki, by w moim domu, w "mojej Małej Ojczyźnie", w Dziekanowicach - nie skrzypiały i nie pękały - ściany, i sufity... cytując Kaczmarskiego z piosenki "Pompeje", kiedyś - "pod czyimś szybkim, nierozważnym - krokiem..." ciężkim butem, nazywanym dla bieżącej potrzeby dnia 13. grudnia i tych marszów w miastach Polski - butem sprawiedliwości, schematem - czystą lub brudną jej formą.
Ogołaca z emocji. Wczoraj ulicami miast, Warszawy chyba szczególnie, przeszli... Widzę, a nie chcę tej areny oglądać 13.grudnia - 35 lat po ogłoszeniu przez WRON stanu wojennego. Dla KOD-owców będącej areną walki i politycznego sporu, miłej rzezi, przeszli nie razem, ale naprzeciw siebie, w opozycji do wszystkiego -obok, inaczej, innym sposobem, czy jakoś - "z daleka ziejąc nienawiścią". Dla PISu - areny świętej wojny.
Jak jakieś polskie i polityczne DERBY.
Tydzień ponad po..., blisko dwa - a niespełna tydzień przed świętami - i my, na spotkaniu AT naszego stowarzyszenia, też kończyliśmy tematy wykluczeń oraz naszych uprzedzeń wobec mniejszości, szczególnie Cygańskiej, Romskiej... także akcentem politycznych uprzedzeń. Czasem mówię o nich "woleń",czyli:. wolę tych lub tamtych!!!
Było strasznie, rozgorzał spór, potem bitwa na razy, inteligentna - mimo, że rozpoczęło się od sporu o treść i schemat (czyli jak dla mnie: formę tego, jak ów przekaz nazywać, realizować, wdrażać - co komu na myśli i w życiu - celem jest).
Ja nie zobaczyłam w tym sprzeczności, a bogactwo do uzupełnienia i żeniaczki - mój oponent - przeciwnie!!!
Ten spór rozgorzał nie merytorycznie, lecz w nas. Inaczej... w sercach, nasze szczęki i pięści, nie były tymi samymi - w których godzinę wcześniej były ciastka i kawałki pomarańczy.
Pytam dziś siebie, czy po to przyszliśmy wtedy???
Czy po to wczorajsza rocznica, by przejść do obrażania siebie i bitki, na słowa i gesty. To o ten pokój walczy dzisiejszy człowiek i za ten, za tę wolność ginęli i tracili zdrowie w aresztach i więzieniach, internowani i zwalniani, jak mój ojciec z pracy - ludzie w latach 80-tych, gdy rodził się mu syn... Chyba nie tego chcą, nie to mieli na myśli. Wszystko to Polska. Całość - to "POlska", czy z dużym "O" czy też ta, POLSKA - o której krzyczy w wierszu Czesław Miłosz, Piotr Skarga, Adam Mickiewicz - ten kraj, którego bronię i walczę oń - jak wieszczowie, dziś... Kraj nas wszystkich mieszczący: Broniewskiego też, i Baczyńskiego, i Norwida i Konopnicką, Orzeszkową czy Prusa - ale też po latach - Mirona Białoszewskiego (choć o Warszawie więcej). To ona, Grzędowicza i Kapuścińskiego, Wojtyły i Macharskiego, Polaka i Glempa - i ta, którą nazywał krajem, ojczyzną, "Patriją" - Wojciech Bąk, czy Tadeusz Nowak, Antonina Krzysztoń, widziała ją ironicznie i prześmiewczo - w obywatelu - Agnieszka Osiecka.
O niej to wreszcie krakowianie - Sławomir Mrożek czy Stanisław Lem, śnili pewnie patrząc ironicznie i z przekąsem, lub tylko "z odległego kosmosu". I choć każdy z nich, pewnie o Łodzi, Poznaniu, Nowej Hucie, Zakopanem, o Warszawie, Katowicach - i Zgierzu - i Gdyni, czasem więcej pisał... I nawet w dzisiejszej, współczesnej fantastyce i prozie, tę samą, tę moją jedyną a ich ukochaną - nadal chwalą.
Tę wskazaną w lekturze obowiązkowej, kanonie czy czułym wierszu i tą właśnie - treścią zapamiętaną... Tą też ukochasz, odbudujesz, wyniesiesz na ramionach, odbudujesz tę piękną lub zrujnowaną - znajdziemy ją w każdej kartce, cytacie, wersie - czy czarnej osmalonej literze - tę właśnie wspólną nam: Polskę...
Ale ja jeszcze dodam do tego wątek osobisty. Ja ją kocham cholernie, jak szczaw i jak szczyl jakiś - młodzieńczą miłością. Nie taką, lub taką. Ja kocham Polskę, polskość, bohaterstwo i jej waleczność - i ja pragnę "w niej chcę żyć i budzić się" - jak to Grzegorz Ciechowski napisał.
O niej marzą emigranci, już nie Sybiracy - lecz pewnie i ci, zarobkowi, uciekinierzy "donikąd".
CAŁA Polonia amerykańska czy "Londyńczycy", euro(dodupo)wani posłowie, Polonia australijska czy austriacka (od galicyjskiej krainy, odległa DZIŚ kulturowo).
Ona jest prawdziwa - taka jaka jest, biała i czerwona w swej barwie i naturze. Jak w piosence młodego wciąż zespołu IRA "Dla tych co (myśleli, że...) chcieli żyć mimo wszystko...".
Bo czy może być - inna jakaś?
Dlaczego dziś i nadal, obrzucamy się błotem i pomyjami? Czy nie wystarczy - że zachód i inne kraje Europy już to "za nas" robią, próbują mieć nas "za nic", i jeszcze my sami siebie - no wstyd !.
Zamykam laptop, wyłączam tv.
Chcę lekkiego filmu, dobrej muzyki - kilku magicznych w dźwięki scen z filmu:"#Bourne Identity" - lub innej dobrej produkcji. Lub też - może dziś dla odmiany, pozostając w tym klimacie tworzenia, budowy - "idę oglądać i analizować" artykuł w starym "Muratorze": o tym, jak spoinować suche tynki i belki, by w moim domu, w "mojej Małej Ojczyźnie", w Dziekanowicach - nie skrzypiały i nie pękały - ściany, i sufity... cytując Kaczmarskiego z piosenki "Pompeje", kiedyś - "pod czyimś szybkim, nierozważnym - krokiem..." ciężkim butem, nazywanym dla bieżącej potrzeby dnia 13. grudnia i tych marszów w miastach Polski - butem sprawiedliwości, schematem - czystą lub brudną jej formą.

Komentarze
Prześlij komentarz