Sucha B. by night in .... - 25th May 2013
Ciemno... zimno... spieszno... tłoczno na drodze. Po zajeciach w Krakowie. Spóźnienie. Nie zdążyłam...Ale Pan, Pan czekał. Tam gdzie zawsze, ukryty.
Księże Biskupie, ściskam twe dobre ręce, którym tyle zawdzięczam. I kroki moje, i słowa moje, i siłę i krzepnięcie w mocy, wierze i poszukiwaniu mądrości. I zbieranie się w sobie i twórcze - zbieranie słów, nazywanie i dookreślanie. Szkice, szczerość oraz bezpieczne unikanie... konfrontacji. Waleczność bez głupoty, bez rzucenia się w wiry, krwawej ofiary na barykadach. Spokój w sercu i duchu. Konsekwencję, nawet za cenę... ziemskiej miłości.
Odleciałam, wiele razy w górę i dół i bok, zajęta w umyśle i sercu słowem Pana, strotestamentalnie powalona na kolana i uniesiona siłą miłości. I oto - budzisz mnie raz kolejny, i każdego dnia.
I tak mam, że każdego dnia Pan mówi mi "Sprawdzam", a ja do Niego, "Panie, sprawdzam czy to ty, czy "nie - Ty".
Czy "To - NIE - MY???" Hmmm. To-nie-my...
A niech tam, nawet jak toniemy, to i tak RAZEM. W miłości.
W Tobie. Z Tobą i dla... Ciebie, w człowieku coś iskrą się stał.

Komentarze
Prześlij komentarz