Pasja moja... życie moje
Czytać i komentować to trochę jak cudzołożyć ze słowem drugiego człowieka.
No bo jakie ja mam do tego prawo i skąd przywilej czy pozwolenie by to robić. Nie stać mnie mimo wszystko na milczenie, haniebne oddalenie się od różnych tematów ze sceny życia społecznego czy politycznego... Nie, nie plotek, ale słów, od których - choć staram się, czasem uciec się nie da.
Polityką się nie param, nie tu, od niej trzymam się z daleka bo w naszej ojczyźnie bywa koszmarem. Wiąże ludzi, wikłą ich i łamie zasady oraz charaktery. Pojedynczy ludzie dla niej, to nikt. Potem - trzeba ich do kupy składać (potem, czyli po "wypluciu" przez środowisko).
Inny gatunek - to samotni bohaterowie, ludzie tzw. "wołający na puszczy", których słowo wzmocnione czasem przez echo powinno silnie trafić i oddziaływać. I zawsze mam nadzieję że tak się stanie. Choćby miało zadziałać jako ferment li tylko. Ktoś musi dać pierwszy znak, ktoś winien krzyknąć "ku opamiętaniu" by nie dążyć w przepaść. Na ślepo runąć. Na gwałt.
Stąd słowa czasem płyną choć bolą (czasem powinny, bo zatrzymują człowieka w działaniu, powodują zastanowienie), włączają myślenie - moje też. Jeszcze raz przeanalizować zanim skrzywdzi się innego i popełni nieodwracalny błąd.
Jeśli przekonujemy się by milczeć, nie chcemy nic nikomu zarzucić - może wypada czasem poprosić, by ktoś inny, mądrzejszy spojrzał na problem ze swojej własnej perspektywy.
No bo jakie ja mam do tego prawo i skąd przywilej czy pozwolenie by to robić. Nie stać mnie mimo wszystko na milczenie, haniebne oddalenie się od różnych tematów ze sceny życia społecznego czy politycznego... Nie, nie plotek, ale słów, od których - choć staram się, czasem uciec się nie da.
Polityką się nie param, nie tu, od niej trzymam się z daleka bo w naszej ojczyźnie bywa koszmarem. Wiąże ludzi, wikłą ich i łamie zasady oraz charaktery. Pojedynczy ludzie dla niej, to nikt. Potem - trzeba ich do kupy składać (potem, czyli po "wypluciu" przez środowisko).
Inny gatunek - to samotni bohaterowie, ludzie tzw. "wołający na puszczy", których słowo wzmocnione czasem przez echo powinno silnie trafić i oddziaływać. I zawsze mam nadzieję że tak się stanie. Choćby miało zadziałać jako ferment li tylko. Ktoś musi dać pierwszy znak, ktoś winien krzyknąć "ku opamiętaniu" by nie dążyć w przepaść. Na ślepo runąć. Na gwałt.
Stąd słowa czasem płyną choć bolą (czasem powinny, bo zatrzymują człowieka w działaniu, powodują zastanowienie), włączają myślenie - moje też. Jeszcze raz przeanalizować zanim skrzywdzi się innego i popełni nieodwracalny błąd.
Jeśli przekonujemy się by milczeć, nie chcemy nic nikomu zarzucić - może wypada czasem poprosić, by ktoś inny, mądrzejszy spojrzał na problem ze swojej własnej perspektywy.
Komentarze
Prześlij komentarz