Poszukiwanie pracy

Każdy kto podejmuje się tego zadania musi najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto, czy jestem gotowy opuścić wreszcie domowe pielesze. Czy nie dałoby się jeszcze trochę poużywać życia, wyżywić się na koszt mamy i taty, może podjąć znów jakieś "niezbędne" studia czy szkolenie... kurs...
No i... zmienić kurs na wakacyjno-oratorsko-leżący z ewentualnym sięganiem po drinki z palemką lub bez.
Mam tak w rodzinie...
Mój siostrzeniec stara się od ponad już dwóch miesięcy przekonać siebie, i nas wszystkich - kibicujących mu, że szuka... rozgląda się, próbuje, wysyła i zanosi...
My się przejmujemy, uważnie słuchamy, trzymamy kciuki, nagabujemy... modlimy się za niego, za sukces, zanosimy swe prośby znów kłopocząc Najwyższego....
A może on (oczywiście nie Pan Na Niebiesiech) zwyczajnie tego nie chce, nie potrzebuje i odsuwa decyzję w czasie... ba, jakiekolwiek ruchy i działania spowalnia maksymalnie - czyż nie jest miło i fajnie poleżeć dłużej a w przerwie - wtrząchnąć coś, a potem oglądnąć coś w TV lub na neciku...

Hmmm, ot życie i rozrywka, przeplatające się i nierealne - jak jedna i ta sama rzeczywistość.
No tak, jak rzeczywistość urojona...

My roimy sobie, że jego intencje i starania są autentyczne i prawdziwe oraz wynikają z potrzeby i innych imperatywów, on - że ma czas - roi sobie, że poczekają i długi, i dłużnicy... i wszelkie zobowiązania życiowe.
Pewnie każde z nas, myśli o jakimś innym (w podtekście) życiu. 
A życie - szczęśliwie, nie myśli sobie nic... i nie robi sobie zbyt wiele nadziei na zmianę człowieka.
I - nie stawia wymagań, nie buduje żadnych konkretnych planów co do takich egzemplarzy, niestety...

Komentarze

Popularne posty