A po pracy... świętowanie!!!???


Nie.... kolejne, dogłębne i trudne zadanie.... to przesłanie Jezusa, 
fundament całej Dobrej Nowiny, Ewangelii miłości - czyli  posłanie  nas…. do świata, do życia i….. do miłości  wzajemnej. 

Trudne…

Właśnie dziś, wczoraj - gdy kończy się tydzień modlitwy o jedność Kościoła, o jedność chrześcijan wszystkich wyznań... to nowe wezwanie do tworzenia  JEDNOŚCI:

1) W kościele jest miejsce dla każdego – są maluchy i starsza młodzież, narybek 
i seniorzy: ale też – "dorośli pozostający wiecznymi dziećmi w wierze". 
Mamy cały czas to samo wezwanie -  i dziś, i jutro, i z wczoraj. 
To samo, powszechne i pierwsze .... powołanie do wzrastania w wierze, rozwoju osobowości chrześcijańskiej, dojrzewania w Kościele... i przechodzenia różnych faz i poziomów dojrzałości, do poszukiwań... nawet w wieku  "40+"  czy  "50+"

     2) Jesteśmy - czy tego chcemy czy nie, Jednym Kościołem.  Powszechnym. 
 Jego stworzeniem - Członkami "ciała Chrystusa". 

W swojej nauce, w każdym słowie, Jezus mówi do nas, o działaniu i uświęcaniu się 
(siebie, i innych) przez prostą i codzienną aktywność noszącą znamiona i 
wyrażającą w pełni prawdziwą troskę i miłość.  
zarówno - Stwórcy - do stworzenia, i stworzenia względem siebie, wzajemnie...
Tę miłość, jaką umiłował każdego z nas, niezależnie od rasy, koloru skóry, 
zasług czy urodzenia... Tę, jaką zostawia nam w dziedzictwie. 
Abyśmy i żyli nią, nadal... i odnajdywali ją nadal we własnym życiu, aktywności i pracy wzajemnym trwaniu, wspieraniu się i obecności. 

Nowotestamentalne przykazanie - to, jakie dał w jednym z ostatnich przekazów
skierowanym do Apostołów pozostawianego kościoła, obecny w jego całej nauce
 i byciu, tu między nami, na ziemi, to: "...abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem". 
Prawdziwie i dobitnie mówi o miłości Chrystusa, miłości - przeżywanej we wzajemnym trwaniu wierzących. 


We wspólnotach, w rodzinach, w Kościele - Matce, 
powszechnie znaczy - wszędzie gdzie jest nasze miejsce,  i w środowiskach pracy, i nauki. 

W domach z bliskimi, znajomymi i przyjaciółmi.


Po co taki dzień i tydzień modlitwy - teraz??? 
Bo jest nieodzowny, dziś i bardzo dla nas wszystkich ważny...

Taka miłość jest, i nie jest jednocześnie, tajemnicą... jest czymś starym, 
znanym i nowym. Pełnią do jakiej dążymy, może jej tylko szukamy - 
ale nie chcemy znaleźć???
To też, wytrwałość  wobec przeciwności. I zewnętrzny znak, że sami nie jesteśmy
 - i nigdy nie będziemy. Że samotność i brak, nas nie dotknie...
Że nas bezbronnych czy bezradnych - nie pozostawił, wreszcie.

I możemy liczyć na siebie nawzajem, On - na nas a my - na Niego.

Komentarze

Popularne posty