Ukraina - to dom...

Kolejne krwawe wybory, wybory ludzi... 
Referendum pod lufami karabinów. Pozorna wolność, ułuda niezależności. 

Ale niezależności w sensie "nikomu na nas nie zależy". 
Koszmar wschodu i polityki zachodu wobec państwa na krawędzi wojny i zbrojnego konfliktu, skołatanego i zmienionego strzałami braterskim - brata do brata, w sąsiednie okna, w plecy, w czyjąś pierś i głowę... 

Ale czy to wybór??? Wybór pomiędzy czym a czym??? Wybór mniejszego złego... 


Ukraina to czyjś dom, ludzi takich jak my, tym, którzy z daleka obserwują konflikt nic on nie mówi. Wojna domowa jest straszna, smutna i groźna, drapieżna i obfituje w niewinną krew. 
W sobie ciężko jest to zamknąć, pomieścić, pogodzić. 
Trudno o zgodę, taką - prosto z serca. O wybaczenie. 

Trzeba się zatrzymać, zatrzymać się w porę. 

Wojna to zniszczenie, nienawiść, to też strach, ból, samotność. 
Łzy, tragedia i nic ponad to. 
Trzeba wiedzieć że taki skok, taki wybór, może być ostatnim. 
Życie lub śmierć, to nie jest wybór. Tylko jedno z nich, to zysk, to pozytywna wartość. Drugie - strata, strata siebie i/lub innych...

Komentarze

Popularne posty