Kobieta niepracująca
Kiedy kobieta nie pracuje, leży i pachnie... siedzi w domu... spotyka się, niemal codziennie, z krytyką oraz niezrozumieniem. Zarzutami i spojrzeniami pełnymi okrutnej zawiści - ale też zwykłym, okrutnym i tak ludzkim potępieniem, oceną jednoznaczną - najczęściej ze strony najbliższych.
A to, że się "opier....", że jej się "w głowie pomieszało", usłyszy też koniecznie i nieodzownie, że jest - gruba, leniwa i to, że widocznie - ma dwie albo i trzy "lewe ręce".
Oczywiście podejrzewana jest o to (słusznie.... na pewno!!!!), że "nic nie potrafi" czy też "skończyła edukację po 6 klasach", albo i wcześniej. Że np. usunęli ją ze szkoły słusznie, najprawdopodobniej, bo "nie rokowała" lub "sprawiała problemy wychowawcze a jej edukacyjne kłopoty "nie podlegały jakiejkolwiek korekcie".
No tak, a teraz - wszelkie wysiłki daremne są, a nieskuteczne próby "zawrócenia kobiety na jedynie słuszną drogę", oczywiście spełzają na niczym. I nie jest możliwa "naprawa kręgosłupa moralnego", przynajmniej w tej dramatycznej części. Kobieta - nie współpracuje... Trzeba ją uznać za straconą. Daremny trud. Polityka nieskutecznej naprawy opornych "sztuk"....
Jakie mamy prognozy społeczne tego (niezbyt powszechnego w Polsce) zjawiska????
To oczywiście upadek, zerowy status, okropna niezaradność, etykieta "anty-matka" czy "ober-kobieta", skrajne nieprzystosowanie do współczesnej cywilizacji "za-pędu społecznego". Niechybnie przecież doprowadzi ją to do śmierci (głodowej czy też innej katastrofy na lądzie, morzu) a przynajmniej - tragedii małżeńskiej i domowej (jakiś.... choćby rozpad pożycia, milczenie - zwane "cichymi dniami", całkowity brak "samorealizacji" i mina cierpiętnicy na co dzień).
Kolejno - potępienie publiczne i publikacja medialna takiej osoby, godna rodzimych, telewizyjnych produkcji, typu: "Uwaga", "Dlaczego ja?" lub "Może to ty?", "Ooo - czy to jeszcze - My???", i innego - badziewiastego - reality czy licznych ostatnio, talk-show(ów) jak np. "TARNÓW-NON-TOP"... czy "Sandomierz Nocą - O Czym Szumią Wierzby".
Bo "normalna baba" wstydziłaby się - tfuuu, tfuuu... - tak siedzieć w domu, dzieci tylko wychowywać, rozmawiać z nimi, zadania odrabiać i wesoło podśpiewywać czy śmiać się, wspólnie spędzając czas... wakacji. Gotować pysznie, sprzątać, prać - "bo... ino to potrafią", i prasować, pichcić ciasta, i chleb domowy, i kremówki. Robić te - wstrętne, daremne i nielegalne rzeczy, jesienią zaś - przesadnie smaczne - przetwory czynić, a pasjami - szydełkować, dziergać i szyć dla najbliższych. Nie daj Boże, by udzielać się artystycznie i realizować inaczej, niż modelują to i "nakazują pokojowo i delikatnie" aprobowane społecznie "FUNNY-FEMIN...istki".
Kobiety, które bezczelnie i publicznie potrafią też cieszyć się z pięknego ogródka, balkonu i oranżerii - i jeszcze znają te głupie, zielone i kolorowe, kwitnące i pachnące rośliny???? A pogwizdując obrzydliwie wabią ptaki i drapią ... trywialnie, niepotrzebnie spoufalają się z innymi istotami: drapią czule za uchem psa lub kota. Nie tylko swojego, ma się rozumieć...
Nierealne!!!
Niedopuszczalne!!!!
I co??? I jajco!!!!
Spalić na stosie - proponuję teraz!!!!
No bo jakże to możliwe, uboższe - mają czas i eksponują to... Przesadnie. Drażniąco!!!
Maja coś, czego zapracowana współczesna kobieta NIE MA !!!!
Czytaj: nie ma tego samorealizująca się kobieta, pracująca co najmniej na 2 etatach, za - i tak - grosze, za jałmużnę. Bo nie może mieć, nie jest jej to dane....
CZAS!!! MA "SWÓJ CZAS" - w swoich rękach!!!
A to, że się "opier....", że jej się "w głowie pomieszało", usłyszy też koniecznie i nieodzownie, że jest - gruba, leniwa i to, że widocznie - ma dwie albo i trzy "lewe ręce".
Oczywiście podejrzewana jest o to (słusznie.... na pewno!!!!), że "nic nie potrafi" czy też "skończyła edukację po 6 klasach", albo i wcześniej. Że np. usunęli ją ze szkoły słusznie, najprawdopodobniej, bo "nie rokowała" lub "sprawiała problemy wychowawcze a jej edukacyjne kłopoty "nie podlegały jakiejkolwiek korekcie".
No tak, a teraz - wszelkie wysiłki daremne są, a nieskuteczne próby "zawrócenia kobiety na jedynie słuszną drogę", oczywiście spełzają na niczym. I nie jest możliwa "naprawa kręgosłupa moralnego", przynajmniej w tej dramatycznej części. Kobieta - nie współpracuje... Trzeba ją uznać za straconą. Daremny trud. Polityka nieskutecznej naprawy opornych "sztuk"....
Jakie mamy prognozy społeczne tego (niezbyt powszechnego w Polsce) zjawiska????
To oczywiście upadek, zerowy status, okropna niezaradność, etykieta "anty-matka" czy "ober-kobieta", skrajne nieprzystosowanie do współczesnej cywilizacji "za-pędu społecznego". Niechybnie przecież doprowadzi ją to do śmierci (głodowej czy też innej katastrofy na lądzie, morzu) a przynajmniej - tragedii małżeńskiej i domowej (jakiś.... choćby rozpad pożycia, milczenie - zwane "cichymi dniami", całkowity brak "samorealizacji" i mina cierpiętnicy na co dzień).
Kolejno - potępienie publiczne i publikacja medialna takiej osoby, godna rodzimych, telewizyjnych produkcji, typu: "Uwaga", "Dlaczego ja?" lub "Może to ty?", "Ooo - czy to jeszcze - My???", i innego - badziewiastego - reality czy licznych ostatnio, talk-show(ów) jak np. "TARNÓW-NON-TOP"... czy "Sandomierz Nocą - O Czym Szumią Wierzby".
Bo "normalna baba" wstydziłaby się - tfuuu, tfuuu... - tak siedzieć w domu, dzieci tylko wychowywać, rozmawiać z nimi, zadania odrabiać i wesoło podśpiewywać czy śmiać się, wspólnie spędzając czas... wakacji. Gotować pysznie, sprzątać, prać - "bo... ino to potrafią", i prasować, pichcić ciasta, i chleb domowy, i kremówki. Robić te - wstrętne, daremne i nielegalne rzeczy, jesienią zaś - przesadnie smaczne - przetwory czynić, a pasjami - szydełkować, dziergać i szyć dla najbliższych. Nie daj Boże, by udzielać się artystycznie i realizować inaczej, niż modelują to i "nakazują pokojowo i delikatnie" aprobowane społecznie "FUNNY-FEMIN...istki".
Kobiety, które bezczelnie i publicznie potrafią też cieszyć się z pięknego ogródka, balkonu i oranżerii - i jeszcze znają te głupie, zielone i kolorowe, kwitnące i pachnące rośliny???? A pogwizdując obrzydliwie wabią ptaki i drapią ... trywialnie, niepotrzebnie spoufalają się z innymi istotami: drapią czule za uchem psa lub kota. Nie tylko swojego, ma się rozumieć...
Nierealne!!!
Niedopuszczalne!!!!
I co??? I jajco!!!!
Spalić na stosie - proponuję teraz!!!!
No bo jakże to możliwe, uboższe - mają czas i eksponują to... Przesadnie. Drażniąco!!!
Maja coś, czego zapracowana współczesna kobieta NIE MA !!!!
Czytaj: nie ma tego samorealizująca się kobieta, pracująca co najmniej na 2 etatach, za - i tak - grosze, za jałmużnę. Bo nie może mieć, nie jest jej to dane....
CZAS!!! MA "SWÓJ CZAS" - w swoich rękach!!!
Komentarze
Prześlij komentarz