Kuchnia poleca... przepis na koniec wakacji

Ostatnie dni wakacji...
Kurcze, jakie one znów krótkie, zbyt deszczowe, zimne... jak to w Polsce bywa...
I co teraz, jak wrócić do pracy, jak zakasać rękawy i kipieć energią, która sukcesywnie wypala się jak atomowy stos???
Ostatnie samotne, dotkliwie bezproduktywne i pełne lenistwa, obok łóżka nadal stos lektur do przeczytania. Uśpienie, czas, zwolnienie w pędzie...
Nadmiar stresu i pracy to także obżarstwa momenty, zajadanie smutku i paniki i... to także trudne chwile autentycznego zawieszenia.
A teraz - żadnej ucieczki. Wolności "od" i "do"...
Chyba że ucieczka w siebie...


Mam prawo do niej, jak i ty, i jeszcze ktoś. Po ciężkim i tak, choć krótkim roku, należało mi się...

Czy warto je spędzić w swojej własnej i nieporanionej, niezbrukanej jeszcze samotni...

Na chybotliwej łajbie naszych marzeń - ładując akumulatory naszych generalnych rezerw, tęskniąc za słońcem i... jeszcze, a może przede wszystkim - doświadczając tego uczucia. Przez tę chwilę, ten moment jestem panem swojego czasu, mam udział w spełnieniu siebie... mam swój kawałek nieba.
Może nawet - zdobywam okruch kosmosu...

Komentarze

Popularne posty